6 lutego 2025

Jak w horoskopie

Znaki zodiaku
Źródło: https://polona2.pl/item/horoskopy-przepowiednie-urodzonych-pod-12-ma-znakami-zodjaku-ich-charakter,MTQwODUxNjM/0/#info:metadata
Po świetnych „Taśmach rodzinnych” (o których możecie przeczytać TUTAJ), bardzo dobrej „Książce o przyjaźni” przyszły „Znaki zodiaku”, trzecia powieść Macieja Marcisza z 2024 roku, po którą sięgnęłam z pewnością, że oto po raz kolejny dostanę jakże trafny, słodko-gorzki obraz pokolenia, z którym się identyfikuję. Na próżno jednak szukałam w „Znakach...” czegoś, co by mnie poruszyło albo zastanowiło, co by mi powiedziało coś o mnie samej, pokazało kim jestem, skąd przychodzę albo dokąd zmierzam.
I gdybym miała spuentować moją lekturę najnowszej książki Marcisz, powiedziałabym, że było z nią jak z horoskopami. Też człowiek czyta, bo chce wiedzieć, jak ma żyć. I też zamiast jakiegoś, choćby tylko przelotnego dotknięcia Istoty rzeczy, dostaje banały w stylu: Rozwiązanie twojego problemu jest na wyciągnięcie ręki, Możesz z rozmachem planować dalsze działania, Będziesz miał więcej czasu dla siebie (są to autentyczne banały, nie wymyśliłam ich).

A zaczęło się tak pięknie. Najpierw poznaliśmy Maksa, młodego powieściopisarza, autora trzech książek, rzec można autobiograficznych, które - opowiadając o jego niełatwej drodze z patologicznej alkoholowej rodziny do wielkiego miasta - przyniosły mu uznanie środowiska i sławę. Jest nawet nominowany do prestiżowej nagrody literackiej, a zanim wydawca zacznie się upominać o kolejną powieść, Maks ma jeszcze chwilę czasu na to, żeby po prostu pożyć i poczekać na wenę. Najlepiej w toskańskim domu Poli, swojej przyjaciółki. Jednak na tym błękitnym niebie pojawia się czarna chmura. Po jednym ze spotkań autorskich do Maksa podchodzi młody chłopak, student, który podczas pisania pracy na temat jego powieści odkrył, że wspomnienia autora to fikcja, bzdury wyssane z palca, kłamstwa, dzięki którym Maks stał się sławny. Gdyby chłopak podzielił się swoją wiedzą z opinią publiczną, Maks mógłby się pożegnać z nagrodą literacką...

Ida studiowała razem z Maksem, teraz jest tłumaczką z angielskiego, która nienawidzi swojej pracy, i narzeczoną Karola, która w ogóle nic już do niego nie czuje. Nic dziwnego, że któregoś dnia postanawia „zameldować” się w szpitalu psychiatrycznym, bo sama wie, że desperacko potrzebuje pomocy. Po „wymeldowaniu” Ida dostaje bardzo długie chorobowe. Maks proponuje, by jego część spędziła razem z nim w gościnie u Poli.

O Poli nie da się powiedzieć zbyt wiele, poza tym, że jest kolorowym rajskim ptakiem, który idzie przez życie praktycznie nie dotykając ziemi, ale to raczej ze względu na majątek rodziców - współwłaścicieli toskańskiego domu. Jeszcze mniej da się powiedzieć o Julianie, synu drugich współwłaścicieli. Może tylko to, że interesuje go szeroko pojęta ezoteryka i postawi bohaterom tarota.

Ta czwórka zamieszka razem w toskańskiej rezydencji. Później dojedzie do nich Karol, narzeczony Idy.

I właściwie nic więcej już się tu nie wydarzy. W zasadzie swój finał znajdzie tylko wątek Maksa szantażowanego przez studenta. Nieco rozwinie się też historia Idy, ale tu obejdzie się bez fajerwerków. Ani Pola, ani Julian nie zostawią po sobie śladu i właściwie mogłoby ich nie być. A szkoda. Bo postaci Marcisza, jak to już dało się zauważyć w dwóch poprzednich powieściach, mają olbrzymi potencjał. Niestety, „Znaki zodiaku” są za krótkie na to, by potencjał ten rozwinąć. I właśnie ta „krótkość” budzi moje rozczarowanie. Dokładnie jak w przypadku horoskopu, który ma zmienić czyjeś życie a serwuje jedynie kilka prostych zdań, które można dopasować do każdego człowieka i do każdej sytuacji.

I to nie jest tak, że „Znaki zodiaku” to stracony czas. Bo jeśli czytelnikowi wystarcza jedynie szkic postaci, płynność językowa, objętość powalająca na przeczytanie książki za jednym podejściem - to absolutnie będzie usatysfakcjonowany. Ja chciałam czegoś więcej. I niestety tego nie dostałam. I niestety po lekturze nie obudziły się we mnie refleksje na temat rozczarowania życiem millenialsów, ani na temat tego, jaki wizerunek kreujemy na potrzeby innych ludzi (Maks) i jak bardzo usiłujemy sami dla siebie dowiedzieć się kim jesteśmy i czego tak naprawdę chcemy (Ida).

Jednym słowem, przeczytałam ten horoskop, ale nie zmienił on mojego życia i za kilka godzin o nim zapomnę...
Mg

Chcecie wypożyczyć? Sprawdźcie dostępność w KBP.
Źródło: https://www.gwfoksal.pl/znaki-zodiaku-maciej-marcisz-skuff10abffd6c37d6a4c97.html
Marcisz, Maciej: Znaki zodiaku. - Warszawa : Wydawnictwo WAB, 2024.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz