9 marca 2021

Być sobą...

Hej, dziewczyno!
Źródło: https://polona.pl/item/kobieta-z-kwitnacymi-galazkami,OTM1MTQ4Mw/
Sięgając po „Hej, dziewczyno!” obawiałam się, że wdepnę w rwący nurt feministycznej propagandy. Bo jakkolwiek feministkom kibicuję tak propagandy nie znoszę. Ale moje lęki okazały się bezpodstawne. W powieści Patrycji Mnich, pełnej kobiet, jest jak najbardziej kobieco ale zdecydowanie nie jest propagandowo, politycznie, doktrynalnie. Nie ma palenia biustonoszy, haseł „kobiety na traktory!”, wymyślania formy żeńskiej dla rzeczownika „kierowca”. Jest wierność sobie. Przekonanie że tradycyjny podział na kobiece i męskie jest okej jeśli jest okej dla nas. A jeśli niekoniecznie z racji bycia kobietą lubię gotować i opiekować się niemowlakami - to nie muszę. Bo jedyne co muszę, to być sobą!

23 lutego 2021

Zupełnie inna wojna

Horyzont
Źródło: https://polona.pl/item/leszek-jedzie-na-podole-opowiadanie-o-jaszczurkach-wezach-i-zolwiach-krajowych,ODk3Njc0MzA/54/#item
Powiedzieć, że „Horyzont”, powieść Jakuba Małeckiego wydana w 2019 r., kiedy nazwisko autora już było marką na polskim rynku wydawniczym, mi się podobał - to nic nie powiedzieć. Moja relacja z tą książką jest bowiem dużo bardziej złożona niż proste: lubię - nie lubię. Przede wszystkim dlatego, że czytałam ją niejako niechronologicznie, na końcu, już po przeczytaniu bestsellerowego „Saturnina”. I mając w pamięci świeże wrażenia z lektury „Saturnina” właśnie (o którym opowiadałam w 15 odcinku vloga „MAGiEL książkowy” - możecie go zobaczyć TUTAJ) i wspominając moją ulubioną „Rdzę” spodziewałam się, że i w „Horyzoncie” zetknę się z dwoma pokoleniami: dziadków i wnuków i będę mierzyć się z traumą wojenną. I z jednej strony dostałam to, czego się spodziewałam, a z drugiej…

9 lutego 2021

Najlepsza w 2020?

Gorzko, gorzko
Źródło: https://polona.pl/item/feinste-delikatess-schinken,Nzk0MjM3NDI/0/#info:metadata
W końcówce roku 2020 miłośnicy literatury przestali chwilowo mówić o pandemii i zaczęli o Joannie Bator. A to za sprawą „Gorzko, gorzko”, pierwszej od trzech lat (czyli od „Purezento” z 2017 roku) powieści laureatki Nike za „Ciemno, prawie noc”. I posypały się komentarze - że monumentalna, że najlepsza w dotychczasowym dorobku, że poprzednie były słabe, że Bator wraca do formy, że domknięcie cyklu śląskiego (czyli „Piaskowej góry”, „Chmurdalii” i „Ciemno, prawie noc”)... Ogólny wydźwięk tych komentarzy był taki, że „Gorzko, gorzko” to najlepsza książka roku 2020. Czy ja też bym się podpisała pod tym stwierdzeniem?

26 stycznia 2021

Cud miód

Zimowla
Źródło: https://polona.pl/item/warszawa-aleje-ujazdowskie-zima,NjY5MjI1MDY/0/#info:metadata
Znacie te momenty, kiedy już w sekundę po zetknięciu się z czymś, spotkaniu pierwszy raz jakiegoś człowieka wiecie, że to absolutnie nie wasza bajka i szkoda czasu, bo z tej mąki nie będzie chleba? No. To ja też tak mam, ale czasami czuję ukłucie wyrzutów sumienia, że może jednak trzeba dać temu czemuś, komuś drugą szansę. W jakichś ośmiu przypadkach na dziesięć okazuje się, że pierwsze wrażenie było słuszne i odchodzę wtedy w swoją stronę. Ale są jeszcze te dwa przypadki… I „Zimowla” Dominiki Słowik właśnie się w nie wpisuje.

12 stycznia 2021

Dorośnij

Dorośli
Źródło: https://polona.pl/item/portret-dzieci,MTQ5MzcxNzg/0/#info:metadata
„Dorośli”, pierwsza na polskim rynku wydawniczym powieść Norweżki Marie Aubert, zbiera bardzo pochlebne opinie. Zachęcona nimi tyleż samo, co skromną objętością książki (142 strony) pozwalającą na połknięcie jej zaledwie w jedno popołudnie sięgnęłam po „Dorosłych”. I dzielę się z wami wrażeniami z lektury.
Od razu zaznaczam, że książka nie zachwyciła mnie aż tak bardzo, jak innych czytelników (przynajmniej sądząc po zamieszczanych przez nich recenzjach), ale i nie rozczarowała. W zasadzie dostałam to, czego się spodziewałam.

29 grudnia 2020

Za dużo grzybów w barszczu

Znikanie
Źródło: https://polona.pl/item/kobieta-lekarka-domowa-podrecznik-lekarski-do-pielegnowania-zdrowia-i-lecznictwa-w,MTE1NDY3Mzk1/111/#item
Powód numer jeden, dla którego sięgnęłam po „Znikanie” - nominacja do Nike 2020. Powód drugi - nazwisko autorki, zupełnie nowe, choć autorka ta sama, którą zapamiętałam w latach wczesnej młodości, za sprawą tytułu „Twórcze pisanie dla młodych panien”. Byłam wówczas młodą panną i chciałam twórczo pisać 😉 i choć summa summarum po książkę nigdy nie sięgnęłam, to Izabelę Filipiak (dzisiaj Morską) zapamiętałam. Po trzecie - kilka pierwszych stron „Znikania”, ni to pamiętnika, ni to publicystyki, ni to powieści sensacyjnej, traktujących o początkowych objawach tajemniczej choroby, która odbiera autorce-narratorce władzę nad ciałem.
Niestety, dalej było tylko gorzej!

4 grudnia 2020

Straszne mieszkania...

Dysforia. Przypadki mieszczan polskich
Źródło: https://polona.pl/item/muzeum-historyczne-lwowa-czyli-t-zw-czarna-kamienica-zbudowana-w-1588-9-r-dla,ODQwODA2NDM/0/#info:metadata
...W strasznych mieszkaniach
Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
Zgroza zimowa, ciemne konanie.

To Tuwim. Jeden z wielu moich ulubionych twórców. Teraz do tego grona z przytupem dołączył Marcin Kołodziejczyk. „Dysforia. Przypadki mieszczan polskich” to pierwsza książka Kołodziejczyka, którą przeczytałam, ale na pewno nie ostatnia. Ni to zbiór opowiadań, ni to zbiór reportaży. Na pewno zbiór portretów i pejzaży, które nam tworzą współczesność. Smutny i straszny, czyli taki, od którego nie sposób było mi się oderwać.