9 września 2020

Bez iskry!

Jasność
Źródło: https://polona.pl/item/morze,MTA3MDM2NA/0/#info:metadata
Serial „Czarnobyl” połączony z „Opowieścią podręcznej”? Tak przynajmniej brzmi reklama powieści Mai Wolny pt. „Jasność”.
Czarnobyl miesza się tutaj z „Opowieścią podręcznej”, brexit z feminizmem, a zmiany klimatu z patologiami seksualnymi. Zazdroszczę tym, którzy jeszcze nie czytali tej powieści! / Dariusz Rosiak głosi nam na okładce!
Skuszona (bo i serial i książkę bardzo sobie cenię) sięgnęłam i… no cóż. Uważam, że jak to zazwyczaj jest w przypadku reklamy, okazała się ona nieco na wyrost. W dodatku w którymś momencie książki Wolny dystopia ustąpiła miejsca thrillerowi politycznemu. Co nie oznacza wcale, że „Jasność” jest zła, jest raczej inna, niż się spodziewałam…

25 sierpnia 2020

(Nie) jedźcie na wakacje

Witajcie w raju
Źródło: https://polona.pl/item/turysta-polski-pismo-poswiecone-propagandzie-piekna-i-polskiej-przyrody-r-1-nr-1,MTA1MTY4Nzg5/0/#info:metadata
Rzadko czytam reportaże. Ale tego po prostu nie mogłam pominąć. Pandemia koronawirusa pokrzyżowała plany wakacyjne i w tym roku pewnie wielu z nas wybrało jednak opalanie pod drzewkiem w ogrodzie zamiast na plaży. A tymczasem na okładce wydanej przez Czarne w serii Reportaż książki szwedzkiej dziennikarki Jennie Dielemans jest właśnie plaża. I leżakowanie. I relaks. No i ten tytuł: „Witajcie w raju”. Ech… Skoro nie pojadę, to chociaż poczytam, pomyślałam.
Poczytałam, przeczytałam. I poczułam się tak, jakby mi ktoś na rozgrzane słońcem po leżakowaniu, opalone ciało wylał wiadro lodowatej wody. Z basenu w hotelu na wczasach all inclusive! Jednym słowem - szok!

11 sierpnia 2020

Umrzeć ze śmiechu

Zbrodnia po irlandzku
Źródło: https://polona.pl/item/the-county-of-wicklow,NTk4NjU2Mzg/0/#info:metadata
Aleksandra Rumin zadebiutowała w 2019 r. książką „Zbrodnia i Karaś”, którą przeczytałam z prawdziwą przyjemnością i zrecenzowałam dla Was TUTAJ. Było śmiesznie i bez zadęcia, podobało mi się i byłam gotowa sięgnąć po następną historię wymyśloną i opisaną przez autorkę. Choć przyznaję, że w pewnym momencie zaczęłam też żywić obawy, czy aby nie dostanę przekalkowanej opowieści z zaledwie kilkoma zmienionymi szczegółami, która powstała, by posłużyć do odcinania kuponów od udanego debiutu. Przemyślenia te towarzyszyły mi zwłaszcza po lekturze drugiego tomu serii „Garstka z Ustki” Anety Jadowskiej (chcecie wiedzieć, o co mi chodzi? Przeczytajcie recenzję PIERWSZEGO i DRUGIEGO tomu o przygodach Magdy Garstki).
Na szczęście w przypadku „Zbrodni po irlandzku” moje obawy okazały się zupełnie bezpodstawne. Owszem, dostałam to samo, co w pierwszej powieści Rumin, a mianowicie sporą dawkę humoru, solidnie zbudowaną (choć opartą na parodii kryminalnej) intrygę i barwnych (wręcz do przejaskrawienia) bohaterów. A przy tym autorka zaserwowała mi zupełnie inną opowieść, w niczym nie przypominającą tej pierwszej, czym (na szczęście!) mnie zaskoczyła, a przez to zainteresowała.

14 lipca 2020

Do widzenia, Ustko!

Martwy sezon
Źródło: https://polona.pl/item/pozdrowienie-z-polskiego-morza,NzkyMzc2OTY/0/#info:metadata
Pamiętacie Magdę Garstkę z Ustki, główną bohaterkę książki „Trup na plaży i inne sekrety rodzinne”, o której pisałam w recenzji „Powrót do przeszłości”? Powróciła! A ja, tak jak obiecywałam kończąc tamten wpis - wypożyczyłam kolejną w cyklu „Garstka z Ustki” książkę o Magdzie pt. „Martwy sezon”. Przeczytałam i…

30 czerwca 2020

Chyba nie powinnam pisać tej recenzji...

Diabeł Urubu
Źródło: https://polona.pl/item/pozdrowienie-od-djabla,Nzg4MzI0MjQ/0/#info:metadata
Od razu się przyznam - nie skończyłam czytać „Diabła Urubu”. Więc chyba nie powinnam pisać tej recenzji. W związku z czym możecie jej nie czytać, nie będę miała żalu. Pozwólcie jednak, że w jednym tylko zdaniu wytłumaczę, dlaczego mimo wszystko ją piszę: bo „Diabeł Urubu” jamajskiego pisarza Marlona Jamesa to nie jest zła powieść. Co wpłynęło na fakt, że jej nie dokończyłam?

16 czerwca 2020

Czas fali

Kot niebieski
Źródło: https://polona.pl/item/kot-syjamski,NTc4ODgxMw/0/#info:metadata
Po lekturze świetnego debiutu Martyny Bundy pt. „Nieczułość” (o którym pisałam TUTAJ) z pewnym niepokojem czekałam na jej drugą powieść… Bo napisać jedną fenomenalną książkę jest łatwo (zakładam hipotetycznie - nigdy żadnej nie napisałam). Jeszcze łatwiej jest oczywiście napisać jedną książkę byle jaką ☺. Ale utrzymać poziom, przy jednoczesnym eksplorowaniu nowym obszarów tematycznych - żeby nie popaść w pisanie schematyczne, udowodnić, że sukces debiutu nie był jedynie dziełem przypadku, ale wynikiem autentycznego talentu połączonego z ciężką pracą… o! to znacznie trudniej!
Na szczęście już kilka pierwszych akapitów „Kota niebieskiego” sprawiło, że odetchnęłam z ulgą. I was też uspokajam. Sukces debiutu Bundy nie był przypadkiem. Ona naprawdę ma talent! Ona ma język! Ona ma tematy! Ona ma wszystko, co powinien mieć pisarz.

2 czerwca 2020

Cokolwiek uczyniliście...

Czarne Słońce
Źródło: https://polona.pl/item/wschod-slonca-nad-baltykiem,Njc4NzMwNDY/0/#info:metadata
I znowu zrozumiałam inaczej… i znowu ważne okazało się dla mnie coś innego niż dla reszty… Zamiast, po pierwsze - powtarzać za innymi, że najnowsza powieść Żulczyka to ostrzeżenie przed przyszłością, po drugie - powtarzać jeszcze głośniej i przestrzegać, po trzecie - zwrócić uwagę na brutalny język, oddający brutalną przyszłość, to ja nazwałam „Czarne Słońce” powieścią... (uwaga, uwaga, teraz jestem gotowa na to, że mnie wyśmieją, powiedzą, że się nie znam i że w ogóle żenujące te moje przemyślenia, bo przecież ewidentnie Żulczyk OSTRZEGA i PRZESTRZEGA)... religijną. I nie wiem, czy zawstydzona własną ignorancją przestróg i ostrzeżeń, nie powinnam schować się pod wykładzinę, czy może jednak spróbować wyjaśnić.